...Scream! At The Top Of Your Lungs!...


Link 05.01.2008 :: 13:18 Komentuj (5)
podsumowanie roku? hmm... styczeń - praca, sesja z oblanym jednym egzaminem, poprawka i celebrejszyn we wrocławiu. luty - urodziny, pewnien Zapominalski Miś, kmn, emisja głosu. marzec - pracy dyplomowej pisanie, grypa, nowe drzwi. kwiecień - świeta, praca dyplomowa. maj - rocznica (3), majówka wrocławska, praca, soczewki kontaktowe. czerwiec - finish pracy dyplomowej, okrutnie długa sesyja, obrona dyplomowej, przygotowania do egzaminu licencjackiego. lipiec - egzamin licencjacki, zdany zresztą całkiem nieźle, zasłużony odpoczynek, poszukiwania pracy, zakończone sukcesem. sierpień - krótki wyjazd nad morze w celu zaspokojenia potrzeby jodu, stary znajomy i gadanie od rzeczy, na które mogę sobie pozwalać bez ograniczeń, bo on i tak załapie o co mi chodzi, pierwsza w życiu rada pedagogiczna z moim udziałem. potem mielno i oprócz Nas naprawdę NIC . wrzesień - znp, wstrętne bachorzyska, które tylko z nazwy są wstrętne. obecnie trwają prace nad docieraniem się, ale tylko z niektórymi, bo znakomita większość już wie o co chodzi. nieodwzajemnione zainteresowanie mną pewnego osobnika, chociaż właściwie przez chwilę odwzajemnione, bo każda kobieta jest próżna i potrzebuje tej adoracji. niedostanie się na studia, radosław zaręczony i oczekujący potomka (stawiamy na dziewczynkę). październik - 'bal' z okazji dnia edukacji narodowej, biesiady przy stole z przesympatyczną dyrekcją, odwiedziny prezydenta miasta. listopad - odliczanie dni do świąt. grudzień - nieoficjalne karaoke z połową dyrekcji, grypa jelitowa i pierwsze w życiu L4, wrocław podwójnie, święta i sylwester na krzykach, propozycja na przyszłość, pierwsza kłótnia, po której pewne sprawy wywróciły mi się do góry nogami, bo myślałam, że jest zupełnie albo przynajmniej w połowie na odwrót, i postanowienie noworoczne usamodzielnienia się i pisania polskich znaków.
*
.zbyt dużo myśli w głowie, nie mogę się skupić. wszystkie związane z moją, z Naszą przyszłością. nie wiem, jakie wyjście będzie najlepsze.


Link 03.12.2007 :: 13:35 Komentuj (0)
o czym to ja mialam? a tak. nie dostalam sie na studia - najwieksza porazka zyciowa, chociaz taka jakas dziwna, bo nie wiem, czy do konca chcialam w tym roku kontynuowac... w kazdym razie pracuje i generalnie/ogolnie mam sie calkiem niezle. tylko czasem, na chwile taki dol dopada, bo wiem, ze za jakis czas znowu trzeba sie bedzie plaszczyc na rozmowie, bo jakby niby nie mogli wpuszczac na te cholerne uzupelniajace, zaoczne zreszta, tak o, po prostu. hipokryci. wasza strata - kilkaset tysiecy przeszlo wam przed nosem. dobrze wam tak, bo na pewno wasz prestiz (?!) by na tym nie ucierpial.
tak poza tym to jestem szczesliwa, bo zblizaja sie swieta, najulubiensze, bo chyba kochasz mnie coraz bardziej, a ja Ciebie. w ogole czuje sie czasami jakbys dopiero teraz tak naprawde sie zakochal i w gruncie rzeczy to jest cudowne.
a teraz obijam sie na pierwszym w zyciu L-4. do swiat porobie jeszcze z kilkanascie sprawdzianow i bede w niebo wzieta. doprawdy.
*
.tylko zegarek ciagle mi sie psuje.
.a weekend, ten w zaplanowaniu przecudowny, pochlonela muszla.


Link 21.10.2007 :: 17:15 Komentuj (6)
dzisiaj wybory. aha. starsi panstwo obok mnie glosowali podobnie jak ja, czyli dobrze. bo mysle, ze zaglosowalam dobrze, i ze moze w koncu sie uda. i mi sie uda tez zrobic cos dobrze, bo ostatnio wiekszosc spraw spiepszam rowno. tych waznych spraw, spraw, ktore sa a propos mojej przyszlosci. wczoraj byl poznan. i w ogole nie rozumiem koncepcji uam'u, w ktorej to kaza ludziom byc na 12, a tymczasem wchodzi sie wg alfabetu, i w rezultacie ja wchodze o 16.40, z objawami choroby psychicznej, tzn ciaglymi zmianami nastroju spowodowanymi stresem, pustka w glowie, ktora zreszta peka, bo na dworze ciagla mrzawka, biala kartka w imaginacji... i znowu nie pytaja o to, o co mieli mnie zapytac, no bo znowu jestem ostatnia wiec nikomu juz sie nic nie chce, a tym bardziej mi i ciagle przepraszam, ale my mind went blank i przepraszam, ale I've lost all my English words. okolo piatku sie dowiem co jeszcze stracilam. ogolnie jestem nieszczesliwa i mam awersje do poznania, w ktorym nie ma lewoskretow. rodzice mowili, ze stary browar jest piekny. przynajmniej tyle. all in all, w piatek planuje pojechac do wroclawia, pomieszkac z Moim Mezczyzna, spotkac sie z przyjaciolmi, tymi mieszkajacymi we wroclawiu i tymi pomieszkujacymi i albo leczyc depresje, albo oblewac marny sukces. nie chce niczego prorokowac, lepiej zostawic sobie iskierke nadzieji. w koncu tym razem nie zapomnialam ubrac czerwonych gaci studniowkowo-maturalnych, obecnych na wszystkich moich egzaminach, oprocz wroclawskiej rozmowy. no i to wlasnie przez to zapominalstwo ciagle nie wiem do konca co dalej. na bank.
*
.'pani wie, ze sie w pani kocham...?' - h.n. z 4b, sp. [inicjaly zostaly zmienione].

Księga gości

Home

Oglądam

Assez
Bziumi
Immoral
Kacha (W) (NIE)obiektyw(N)ie
Lieu
6o6

Archiwum

2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl